sobota, 24 czerwca 2017

Siemaneczko i wstrętny Mercedes

Już mnie to tak gnębiło i gnębiło, że musiałam tutaj zajrzeć i się wyżalić.


Dziś, tym razem, bylibyśmy z M. świadkami wypadku.
Jadę sobie jadę Hondą dziadka M., pożyczyliśmy samochód bo dziadek chciał, żeby M. mu w czymś tam pomógł a my sobie zrobiliśmy przy okazji zakupy, no i jestem sobie już przy bloku. Opracowałam taki patent (haha) włączania kierunkowskazu, żeby każdy widział, że szukam miejsca do zaparkowania, dlatego sunę po szosie niczym ślimak. No to sobie zadowolona jadę już naszą ulicą, nagle patrzę, że jakiś Mercedes z tyłu (mam manię patrzenia do tyłu podczas jazdy) podjeżdża mi pod tyłek, ja zawsze w takich sytuacjach specjalnie im przyhamowywuję, więc to zrobiłam, po czym włączyłam kierunkowskaz, bo dojeżdżałam do miejsc przy bloku. Wstrętny Mercedes zaczął mnie wyprzedzać (wspomnieć tu trzeba, że jest to ulica, na której obowiązuje ograniczenie 30km/h, no nie oszukujmy się, tyle nikt nie jeździ, ale samo przez się zrozumiałe jest, że lepiej tu nie wyprzedzać, albo z wielką ostrożnością, bo dzieci nie dzieci, rowery nie rowery, psy nie psy itp.), kiedy z naprzeciwka, niespodziewanie, pojawiło się Twingo. Kierowca Twingo zahamował (płeć nieznana), ja zahamowałam. Gdybyśmy we dwójkę dalej jechali, skończyłoby się to źle. Kierowca wstrętnego Mercedesa - płeć nieznana, ale daję sobie uciąć kończyny, że była to gorsza płeć tzn. męska.

Po co to piszę? Ponieważ nie przydarzyło mi się nigdy jeszcze nic podobnego, czy to w przypadku bmw, czy mercedesa; chcę to zapamiętać.
I naświetlić tym, którzy zabłądzą w głębiach Internetów i to przeczytają: chłopy nie nadają się na kierowców. Większość z nich. Znaczna większość.



~
Beznadziejnie mi. Tym razem hasło - znajomi. I tęsknota za Lublinem.

Zero znajomych.
W robocie większość kobiet sporo ode mnie starszych. Wiadomo, kontakt z nimi utrzymuję, ale szukam kogoś w moim wieku.
W Lublinie miałam znajomych - lepszych, gorszych, fajniejszych, dziwniejszych - ale byli. Jacy byli, tacy byli, można było porozmawiać, spotkać się, pośmiać.
Jak można poznać ludzi?

Założyłam nawet konto na portalu randkowym, ale dziewczyny nie chcą pisać, a gówno obchodzą mnie tabuny jakichś kolesi, którzy mnie "polubili" czy weszli na mój profil.
I nie mam nic do M., ale nie rozumie on, tak dobrze jak chociażby S., że są takie momenty, kiedy chce się spotkać u kogoś na chacie, wypić po dwa piwa lub maksymalnie trzy, zagryźć chipsami i ciastkami i wypisywać głupoty po Internecie, czy wyjść do klubu i bawić się, nie do końca kontaktując. Czy położyć się na podłodze i nie chcieć z niej wstawać.
Czy po prostu poznać czyjś inny punkt widzenia.





Chuj z tym wszystkim.
Chujowe miasto.
Nie wyobrażacie sobie, jak żałuję bycia tutaj, gdy w Lublinie codziennie temperatura przekracza 27 stopni, a ja codziennie rano zakładam kurtkę i martwię się, czy nie będzie mi zimno.


Tak bardzo kocham Lublin.
Już od dawna byłam niezmiernie dumna, że stąd jestem.

Chuj z tym wszystkim.

Justyna