piątek, 28 lipca 2017

Dom

Jestem w domu.
Święte miejsce.

Rozryczalam się, kiedy zobaczyłam Lublin. Kiedy przywitał mnie w ciemności. Ze zrozumieniem, z wybaczeniem. Widzę Lublin i widzę wszystkie chwile, które tam spędziłam. Zostały same dobre wspomnienia. Same dobre momenty. Uśmiechy na twarzy.

W Lublinie zawsze czułam się dobrze, w sensie czułam, ze ru pasuję. Gdansk jest dla mnie obcy, kompletnie nie wpisuję się w standardy tamtego miasta; odstaję. Czułam tak od dawna: odkąd zaczęłam jeździć do M. Myślałam, ze to się zmieni, bo przecież jestem tu tylko przejazdem, na tydzień, dwa. Mieszkam tam od czterech miesięcy i chociaż się już przyzwyczaiłam, dalej czuję się inna. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że nie wiem jak gdzieś dojechać, bo akurat mam obczajone wszystkie miejsca, które mi są potrzebne, a jak nie, to albo coś tam kojarzę albo jakoś po omacku trafię do celu. Chodzi o ludzi. Oni są jacyś... inni. W Lublinie zawsze czułam się swobodnie. Byłam jedną z nich. Prowadzącą swoje zwykle, codzienne życie. Tam? Jestem jakimś iksem, nie pasującym do reszty społeczeństwa.

Posiadam ogromną więź emocjonalną z Lublinem, jestem wierną patriotką dla mojej małej ojczyzny. Zawsze podkreślam swoje pochodzenie i jestem z niego dumna.

Inna sprawa to oczywiście moi rodzice, chcę mieć do nich blisko. Nie będę się tu rozpisywać, bo będę płakać.


Chcę wrócić. To jest mój plan. Za kilka lat. Weocic do Lublina. Wiem, ze popełniłam ogromny błąd wyjeżdżając stąd. Ale myślę tez, ze może nie aż tak ogromny. W końcu potrzebne mi są nowe doświadczenia.


Tylko M. nie bardzo chce . Ale stanę na głowie, by go przekonać.

Tu jest moje miejsce. To jest mój Dom. Tu jest moje serce i zawsze tu będzie. I nie chcę i nie będę tego zmieniać.




Za błędy w tej jak i tamtej notce przepraszam, ta pisze na telefonie, a poprsednią pisałam w pracy i obu nie chce mi się poprawiać.



Chciałabym tu zostać na zawsze. W moim pokoiku, o ścianach mocno czerwonych niczym w burdelu. Tu mi dobrze.







Być może potrzebowałam tego wyjazdu. Żeby zrozumieć, co jest dla mnie ważne.



Justyna