niedziela, 16 lipca 2017

Hej

Hej

Chciałam znów kilka słów.

Żyję z dnia na dzień. Najpierw do pracy, tej gorszej części dnia, później ta lepsza, która mija bardzo szybko. Nie mam chwili, żeby przystanąć. Zastanowić się. Muszę poukładać sobie miliard rzeczy w głowie, pomyśleć... Nie mam czasu. To jest moja wymówka. Nie wiem za bardzo, co robić, jak sobie poradzić z tym, że codziennie trzeba chodzić do pracy, a po pracy zostaje już niewiele czasu i najczęściej jest się zmęczonym, nie wiem, jak regulować poziom swojego strachu, nie wiem, jak się cieszyć.


Gdańsk nadal mi się nie podoba. Nie mam żadnych chęci odkrywania tego miasta, zaznajamiania się z ulicami, osiedlami, jak to było w Lublinie. Lublin zainteresował mnie swoją komunikacją, NORMALNĄ i NOWOCZESNĄ, nie tak jak w Gdańsku (...), możliwością dojechania do ciekawych dla mnie miejsc. Lublin jest ciekawy. Lublin daje dużo możliwości.
Gdańsk pewnie też. Ale nie dla mnie.


W głowie mam poprzeplatane myśli. Ja, M. i dziecko, wyobrażam . Chcę tego, a za minutę zarzekam się, że nienawidzę dzieci. Ja, jako fit, nie zjem nic niezdrowego i te sprawy, a za pięć minut ja stojąca w kolejce po dwie paczki chipsów, które opierdolę bez najmniejszego zawahania. Ja, uznająca życie za fajne i czerpiąca z niego radość. No i dla kontrastu ja, płacząca i zalękniona.


Zdiagnozowałam się sama.
Z Wikipedii.


Dopiero kiedy na wiki znalazłam pojęcie "nawracające zaburzenia depresyjne" uwierzyłam, że mam depresję.





Ale to na dziś tyle.